Żałujcie frajerstwo, że nie byliście w Bruderze, Czarna Meli była hitem i to nieoczekiwanie. Po dobrze nakręcanej przez Festyniarza i młodego Rychtera pierwszej części była przerwa, a po przerwie zrobił się klimat, klimat to rzecz którą trudno uzyskać, szczególnie w knajpie, gdzie szwołocz często przeszkadza, ale się udało. Przy Czarnej Meli ludzie słuchali i klaskali, okazało się, że więcej ludzi zna Czarną Meli, meliniarę co rozpierdziela knajpy w Gdańsku od środka, jej najnowsze dzieło to Mazel Tov na Ogarnej. Czarna Meli jest znana z wiązań uczuciowych, goście o słabej głowie się w niej zadużają, przykładem był niejaki Lobo i o tym szła dyskusja po części muzycznej.
Czarna Meli piosenka tłumaczy dlaczego nie chodzimy już na Ogarną i przenieśliśmy się do Bruderschaftu na Długą, gdzie klimat jest dobry i głowa zdrowa, zobaczymy jak będzie dalej, ale jest jeden plus bo knajpę prowadzi chłop nie durna, sfochowana baba i to już jest dobra zapowiedź, bo rozmowa jest konkretna.
Pozdrawiamy, będą kolejne występy w Bruderze, Hej i będzie projekcja naszego filmu który jest zrobiony, choć nie tak jak miał być zrobiony, być może uda nam się to naprawić. -
Bart

