A dzisiaj wpadł Bronson do Mazela, zaczął pokazywać kopy karate, kopnął w stolik. Wpadł z żoną Bronsona na piwko, jednak był nieco zrobiony. Opowiadał o tym, że załatwi te wszystkie mafie i polityków też. Bronson dalej żyje polityką, w 88 musiał wyjeżdżać z kraju, dali mu ponoć 2 dni na opuszczenie kraju. Pokazywał pismo z grudnia 88′ roku wyrok sądowy, mówiący o tym, że był prowodyrem strajków w Stoczni w 1988 roku i należał do komitetu strajkowego w liczbie 21 osób. Bronson żalił się, że wy młodzi i tak nie zrozumiecie tego, że tak było, że zostaliśmy wykopani, a na stoczni pracowało 30 tysięcy ludzi, a później już tylko 12 tysięcy. Ja mu wierzę, choć opowiada niezwykle barwnie i dokłada swoją fantazję do opowieści, to mu wierzę. Bronson powiem Ci tyle, że dziś jest to samo, co tu dużo szukać ja to widzę co oni robią dzisiaj z zakładami pracy, z korporacjami gdzie pracują sprzedawcy, to jest dokładnie to samo tylko bez strajku, pozbywaja się dobrych ludzi i wpuszczają na ich miejsce atrapy, młoty młode, które są wdzięczne że wogóle coś robią, choć się do tego nie nadają:
BArt

